Z Nowego Roku uciekł mi już jeden miesiąc nie wiem jak nie wiem gdzie w dacie w miejscu na miesiąc pojawiła się dwójka. Czy mam postanowienia?? Jakieś mam mniejsze większe ulegam magii przełomów zmian daty i wierze ze musi się udać. Jak patrzę na swoje postanowienia z przed roku to widzę, że część udało się zrealizować co napawa mnie jakąś dawką optymizmu, że coś się tam da. Ze wszystkich postanowień wybija się zdecydowanie na pierwszy plan żeby nasza rodzina była razem pociąga to za sobą różne decyzje zmiany planów, ale musi się udać. Zresztą ostatnie 8 miesięcy zafundowało mi tyle wyzwań że musi być dobrze i też dzięki temu wierze ze co by nie miało być to damy radę. Wiem pisze enigmatycznie bez konkretów choć w sumie ramowe decyzje zapadły co będzie czas pokaże. Ostatni tydzień nie był miły i złożyło się na to kilka rzeczy
1. zepsuł mi się telefon zażarło mi wszystkie numery telefonów, zdjęcia i filmiki które były w aparcie i choc niewiele tam było jako smutno mi się zrobiło.
2. pewien debil z białego busa stuknął mojego gruchotka i wepchnął mnie w zaspę nawet cham się nie zatrzymał
3. na aucie ślady nie zostały, ale adrenalina była straszna, bo jechałam z Majką i jak pomyślałam, że ten dupek mógł jej zrobić krzywdę to gołymi rękami zrobiłabym mu wiele złego( nie popieram samosądów, ale czułam ze mogłabym go skrzywdzić )
4. stałam w tej zaspie i dopiero 5-ty mijający nas samochód zatrzymał się i kierowca zapytał czy potrzebujemy pomocy i pomógł nam
5. nie wiadomo czy z powodu śniegu czy innego moje auto zaliczyło awarię i jest u mechanika naprawa niestety konkretna pożre 1/3 mojego budżetu na luty.
6. skończyły mi się nici do wyszywania w budżecie dziura a po odwiedzenia pasmanterii doszłam do wniosku ze mieszkam na końcu świata nieomal bo nie mogę kupić nawet białej Ariadny i jestem zła bo wyszywanie jest moja ucieczką a teraz wszystko zostało zawieszone
No dobra ale miało być o marzeniach w związku z tym że za niecałe 3 tygodnie mam urodziny to raz jeden chciałabym choć tu napisać co by mnie uszczęśliwiło a czego napewno nie dostanę ale pokazać mogę i wpisać na moją listę kiedyś (czyli kiedyś dostane, kupie sobie itp.)
kolacja z mężem a co tam randka( zobaczymy się już za 25 dni)
cotton ball lights w kolorach dark red, cream i beige
cudne słoiki butelki
miski zresztą wszystko ze sklepu http://www.malowanebiela.pl/
puszka ( lubię gadżety a jakoś kolor czerwony najbardziej do mnie przemawia)
tak z 2/3 asortymentu tego sklep no dobra tak 3/4 no może z 90% http://www.aledobre.pl/ albo tego http://bake-shop.pl/
jakakolwiek książka zawsze nie mam co czytać
maszyna do szycia( ehh zawsze są inne wydatki)
cokolwiek związanego z wyszywaniem niby wszyscy wiedzą że lubię i jakoś nigdy nie dostałam nic
wakacje takie prawdziwe kiedy nie trzeba gotować i sprzątać
Narazie tyle jak coś mi przyjdzie do głowy dorzucę:))
Łączna liczba wyświetleń
niedziela, 2 lutego 2014
sobota, 28 grudnia 2013
PO ŚWIĘTACH
Chociaż minęły już święta to czas pokazać gotowy haft . Leży gotowy od jakiegoś czasu ale jakoś nie były to moje najlepsze święta i mimo tego że ogólnie wszystko było oki poza choróbskami i totalnym brakiem mojego entuzjazmu z czystym sumieniem mogę je uznać za drugie najgorsze święta w moim życiu. Może gdyby choć spadł jakiś śnieg. No nie pomógłby na pewno na tę paskudną wszechogarniającą tęsknotę, ale może byłoby troszkę bardziej świątecznie.
Zabrakło życzeń świątecznych ale z noworocznymi nie dam ciała.
Zabrakło życzeń świątecznych ale z noworocznymi nie dam ciała.
Z całego serce w tym
Nowym Roku życzę wszystkim wiary, nadziei i miłości. Wiary w siebie, w
swoje możliwości, swoje umiejętności. Nadziei, że wszystko co najlepsze jeszcze przed nami a porażka jest tylko wstępem do sukcesu. Miłości do siebie, do innych ludzi i od innych ludzi..
poniedziałek, 16 grudnia 2013
TROCHĘ ŚWIĄT
Znowu mnie długo nie było to już chyba tak musi być ot taka świecka tradycja :) Dałabym sobie rękę uciąć że pisałam coś nie dawniej jak z 2 no 3 tygodnie temu a tu zonk. W sumie cały listopad z jednej strony upłynął pod znakiem nie radze sobie z tęsknotą a z drugiej w radosnym towarzystwie ospowych krostek. Majka przywlekła zarazę z przedszkola i radośnie sprzedała ją bratu niby dobrze że oboje już mają to za sobą ale w którymś momencie moje zmęczenie sięgało zenitu i zdarzało mi się zasnąć na siedząco.
Teraz zaczynam żyć świętami z przymusu , bo jednak dzieciaki są i czekają na święta. We mnie brak w tym roku świątecznej radości owszem upiekłam z dzieciakami pierniki, zrobiłam pierogi i nawet choinkę już ubraliśmy, ale niestety nie spędzimy tych świąt razem. Kurcze gdyby ceny biletów były inne to w końcu świat mały wsiadasz w samolot w Londynie i za 3 godzinki wysiadasz w Bydgoszczy. Nie będę się jednak nad tym już rozwodzić jest jak jest obiecaliśmy sobie że to ostatnie takie święta i że za rok nadrobimy. Narazie nie myślę co będzie za rok za kilka miesięcy oj czekają mnie w życiu rewolucje, ale co ma być to będzie. Mimo braku nastroju spotykają mnie całkiem miłe rzeczy nawet bardzo bardzo miłe. Jakiś czas temu zażartował o wymiance do Kasi z bloga Latte House i od słowa do słowa umówiłyśmy się na takową. W piatek zapukał do mnie pan z poczty z takim cudem oczywiście moje zdjęcia marne a jestem zachwycona urokiem dopracowaniem no mowę mi odebrał.
Na razie nie pokaże tego co powędrowało do Kasi, bo nie chcę odbierać jej przyjemności z niespodzianki przynajmniej częściowej. Nie obraziłam się na święta tak całkiem do końca i powstały jakieś drobne hafciki tym razem nie krzyżykami ale blackworkiem.
Powstały też dwa obrazki który sprezentowałam urodzinowo jednej cioci wizja kolorystyczna moja własna bo w oryginale szczególnie ten z dżemem i chlebkiem był utrzymany w różach
Powstało też kilka zakładek, ale niestety już dotarły do nowych właścicieli i tylko fotek nie zrobiłam tak że ostatnio funkcjonuje wiecznie z igłą w dłoni, ale pozwala mi to uciec od wielu mysli które mi soac nie dają i odpocząć i oderwać się od wszystkiego.
Pochwalę się też postępami w Salu Bożonarodzeniowym
Teraz zaczynam żyć świętami z przymusu , bo jednak dzieciaki są i czekają na święta. We mnie brak w tym roku świątecznej radości owszem upiekłam z dzieciakami pierniki, zrobiłam pierogi i nawet choinkę już ubraliśmy, ale niestety nie spędzimy tych świąt razem. Kurcze gdyby ceny biletów były inne to w końcu świat mały wsiadasz w samolot w Londynie i za 3 godzinki wysiadasz w Bydgoszczy. Nie będę się jednak nad tym już rozwodzić jest jak jest obiecaliśmy sobie że to ostatnie takie święta i że za rok nadrobimy. Narazie nie myślę co będzie za rok za kilka miesięcy oj czekają mnie w życiu rewolucje, ale co ma być to będzie. Mimo braku nastroju spotykają mnie całkiem miłe rzeczy nawet bardzo bardzo miłe. Jakiś czas temu zażartował o wymiance do Kasi z bloga Latte House i od słowa do słowa umówiłyśmy się na takową. W piatek zapukał do mnie pan z poczty z takim cudem oczywiście moje zdjęcia marne a jestem zachwycona urokiem dopracowaniem no mowę mi odebrał.
Powstało też kilka zakładek, ale niestety już dotarły do nowych właścicieli i tylko fotek nie zrobiłam tak że ostatnio funkcjonuje wiecznie z igłą w dłoni, ale pozwala mi to uciec od wielu mysli które mi soac nie dają i odpocząć i oderwać się od wszystkiego.
Pochwalę się też postępami w Salu Bożonarodzeniowym
niedziela, 27 października 2013
PREZENT
Dzisiaj nie będzie ani haftowo ani kulinarnie dzisiaj się pochwalę prezentem, który dostałam od męża. Prezent mnie zachwycił od pierwszego wejrzenia i po prostu uwielbiam go a raczej je. Pokaże zaraz co to.
Jakoś moim ulubionym został od razu ten kubeczek.
Teraz jak dopada mnie taka tęsknota, że dech odbiera a łzy do oczu ciśnie to robię sobie ciepłą herbatkę, zamykam oczy i po przez góry, doliny i morza pędzę choć w myślach przytulić się do męża.
Jakoś moim ulubionym został od razu ten kubeczek.
Teraz jak dopada mnie taka tęsknota, że dech odbiera a łzy do oczu ciśnie to robię sobie ciepłą herbatkę, zamykam oczy i po przez góry, doliny i morza pędzę choć w myślach przytulić się do męża.
wtorek, 22 października 2013
SZYBKI MAKARON
Dawno nie było o niczym do jedzenia a ja przecież kocham gotować. Zresztą porywa mnie wszystko związane z kuchnią przyprawy, akcesoria i nawet obrazki uwielbiam najbardziej wyszywać te z motywami kuchennymi.
Przepis na bardzo szybki makaron
500g makaronu ja najczęściej używam muszelek
0,5 kg pieczarek
1 duża cebula
1 łyżeczka masła
olej
2 topione serki takie długie ( najlepiej ziołowe z mlekovity)
sól pieprz ulubione przyprawy
Pieczarki oczyścić pokroić w plasterki, półplasterki jak kto lub podsmażyć na oleju z dodatkiem masła. Jak tylko puszczą wodę to dorzuć na patelnię cebulę pokrojoną w kostkę, przyprawić czym się lubi i dusić wszystko aż wyparuje cały płyn a pieczarki z cebulą zaczną się leciutko rumienić. Jak już będą właśnie takie, dolać tyle wody żeby przykryła pieczarki i wrzucić podzielony palcami albo pokrojone w kostkę serki. Sos jest gotowy jak tylko serki się rozpuszczą. Ugotować makaron dodać sos i gotowe. Ja sypię na wierzch zielona pietruszkę, ale nie jest konieczna. W wersji "na bogato" można dodać do sosu podsmażoną pierś z kurczaka albo gotowaną szynkę. Zdjęcia niestety brak, bo moje dzieciaki tak uwielbiają taki makaron, że nim zdążę zrobic fotkę to już nie ma czemu.
Smacznego
Przepis na bardzo szybki makaron
500g makaronu ja najczęściej używam muszelek
0,5 kg pieczarek
1 duża cebula
1 łyżeczka masła
olej
2 topione serki takie długie ( najlepiej ziołowe z mlekovity)
sól pieprz ulubione przyprawy
Pieczarki oczyścić pokroić w plasterki, półplasterki jak kto lub podsmażyć na oleju z dodatkiem masła. Jak tylko puszczą wodę to dorzuć na patelnię cebulę pokrojoną w kostkę, przyprawić czym się lubi i dusić wszystko aż wyparuje cały płyn a pieczarki z cebulą zaczną się leciutko rumienić. Jak już będą właśnie takie, dolać tyle wody żeby przykryła pieczarki i wrzucić podzielony palcami albo pokrojone w kostkę serki. Sos jest gotowy jak tylko serki się rozpuszczą. Ugotować makaron dodać sos i gotowe. Ja sypię na wierzch zielona pietruszkę, ale nie jest konieczna. W wersji "na bogato" można dodać do sosu podsmażoną pierś z kurczaka albo gotowaną szynkę. Zdjęcia niestety brak, bo moje dzieciaki tak uwielbiają taki makaron, że nim zdążę zrobic fotkę to już nie ma czemu.
Smacznego
TROSZKĘ ZAGINĘŁAM
Znowu wsiąkłam gdzieś w codzienność i bardzo długo mnie nie było no tak wyszło. Wydaje mi się że im dłużej nie pisze tym trudniej przełamać się. Pisać może nie pisałam ale haftować nie przestałam to moja prywatna odskocznia od wszystkiego skupiam się tylko na tym. Z igła w ręku zapominam o całym świeci o nieumytych naczyniach, ubraniach do prasowania, tęsknocie za mężem, bo tak dalej tęsknię. Był teraz w październiku przez całe 6 dni spędziłem fajny czas tylko jakoś ciężej teraz wdrożyć się w swoją wypracowaną tygodniami rutynę. Na dodatek jak mam wybierać to jednak wolałam odliczać dni do przyjazdu ukochanego (wypada tak jeszcze pisać o mężu po 8 latach małżeństwa) niż jak teraz od jego wyjazdu. Miotam się wśród miliona myśli oby olśniło mnie któregoś dnia.
Skończony obrazek dla mamy
O taka sobie zakładka do książki
Ostateczny wygląd metryczki
Powstało też szyjątko w postaci torby na poduszkę i kocyk do przedszkola. Dziwny wymysł urzędników nawet jak dzieci nie śpią w przedszkolu kocyk i poduszka mają być
A teraz powstają sobie o taka sówka
i jeszcze reprodukcja obrazu który mi sie podoba i już
Skończony obrazek dla mamy
O taka sobie zakładka do książki
Ostateczny wygląd metryczki
Powstało też szyjątko w postaci torby na poduszkę i kocyk do przedszkola. Dziwny wymysł urzędników nawet jak dzieci nie śpią w przedszkolu kocyk i poduszka mają być
A teraz powstają sobie o taka sówka
i jeszcze reprodukcja obrazu który mi sie podoba i już
wtorek, 20 sierpnia 2013
GALERYJKA
W związku z tym, że staram się najbardziej uciekać od różnych myśli to zajmuje ręce czym się da.
Najpierw to co już dawno zrobiłam.
Skończone spidermany i dorobione sówki dwie na czarnej kanwi, bo ta na białej jest własnością mojego brata od świąt Bożego Narodzenia
Aniołki w prezencie dla siostrzenicy mojego męża
Potem wykończyłam obrazek, który już parę ładnych lat leżał w mojej szufladzie i podarowałam go mojej babci na 91 urodziny. Babcia nie chciała kwiatków, bo mówi że nie ręki do kwiatków więc dostałam takie nie więdnące kwiatki. Obrazek jeszcze z czasów kiedy nie używałam tak gęstej kanwy jak teraz.
No i na obrazku dla mamy przybyły kolejne 3 motywy
Najpierw to co już dawno zrobiłam.
Skończone spidermany i dorobione sówki dwie na czarnej kanwi, bo ta na białej jest własnością mojego brata od świąt Bożego Narodzenia
Aniołki w prezencie dla siostrzenicy mojego męża
Potem wykończyłam obrazek, który już parę ładnych lat leżał w mojej szufladzie i podarowałam go mojej babci na 91 urodziny. Babcia nie chciała kwiatków, bo mówi że nie ręki do kwiatków więc dostałam takie nie więdnące kwiatki. Obrazek jeszcze z czasów kiedy nie używałam tak gęstej kanwy jak teraz.
No i na obrazku dla mamy przybyły kolejne 3 motywy
Subskrybuj:
Posty (Atom)